banner rekrutacyjny 1
Reklama

Uśmiech dnia

mod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_counter
mod_vvisit_counterDzisiaj9778
mod_vvisit_counterWczoraj13965
mod_vvisit_counterTydzień88174
mod_vvisit_counterZeszły tydzień136632
mod_vvisit_counterMiesiąc48334
mod_vvisit_counterZeszły miesiąc501301
mod_vvisit_counterOd początku18559847

Aktualnie: gości 124, 
wizytacje 4 połączonych
Twój IP: 3.233.239.102
 , 
Dzisiaj: 04 Kwi, 2020
perspektywy
Wigilia dawniej PDF Drukuj Email
Ocena użytkowników: / 4
SłabyŚwietny 
Wiadomości - Komunikaty
Wpisany przez Katarzyna Hankiewicz, 3LC   
sobota, 22 grudnia 2007 00:48
WigiliaSto lat temu na wsi w drewnianych chatkach, rodziny spędzały sobie święta. Symbolem świętowania był stojący w kącie snop zboża. W Wigilię nale*ząl*o rano szybko się obudzić
i wstać, żeby nie przespać całego roku. Od rana nale*ząl*o także być uśmiechniętym, bo wtedy cały nadchodzący rok będzie radosny. Nie wolno również było leniuchować i trzeba było wszystkim bardzo chętnie w przygotowaniach pomagać, gdyż trzeba było pamiętać, że jakim jest się w Wigilię to takim się będzie w ciągu roku.

Stół do wieczerzy nakrywano białą serwetą, pod którą kładziono siano. Siano również kładziono pod stołem. Na stole ustawiano jedno nakrycie więcej, niż jest uczestników wieczerzy, przeznaczone było dla ducha przodków. Przyrządzano również smaczne wigilijne potrawy, wiele z nich do dzisiaj przecież przyrządzamy. Na wigilijnym stole znajdowały się wszystkie płody ziemi. Przyrządzano głównie potrawy z ziaren zbóż, maku, miodu, grzybów, (niektóre z potraw na takim stole: to kapusta z grochem, pierogi z kapustą, kutia). Potraw powinno być oczywiście dwanaście.

Przy stole siedziała uśmiechnięta rodzina i wszyscy składali sobie gorące życzenia, dzieląc się opłatkiem i śpiewając piękne kolędy. No i oczywiście dzieci dostawały pierniki i drewniane zabawki, krzyżyki i inne ręcznie robione rzeczy, a kto był niegrzeczny nawet dostawał rózgę no a potem szło się na pasterkę. A wiecie, że wtedy nawet resztki potraw wigilijnych zbierano do jednego garnka i na drugi dzień z rana dawano bydłu. Bywało, że gospodarz po wieczerzy każdemu bydlęciu dawał też kawałek chleba z opłatkiem. Również wtedy wierzono, że zwierzęta domowe przemówią o północy. Jednak tylko panny mogły po wieczerzy wyjść z chałupy i nasłuchiwać z której strony zaszczeka pies, a z której strony usłyszały takie szczekanie wtedy stamtąd przychodził do nich narzeczony.

Jedne z tych obyczajów przetrwa
ły do tej pory, innych już się nie stosuje. Jedno jest jednak pewne, że zawsze każdej Wigilii, oczekujemy na narodziny naszego Jezusa Chrystusa. Zarówno w tamtych czasach na to czekali, jak i my teraz, również czekamy na narodziny małego Jezuska... w naszych sercach.
Poprawiony: sobota, 05 stycznia 2008 00:15